MARTWA NATURA Z PRZEDŁUŻACZEM


Około, trzy tygodnie temu, zaraz po nabyciu kosza rur PCV, Emil wypatrzył w graciarni PRZEDŁUŻACZE. No i się zaczęło. Kupiłam 5 przedłużaczy z odzysku. Zabawa z nimi trwała od rana do wieczora i z małymi przerwami na inne zabawki, trwa do dzisiaj.



Co kilka dni jestem bombardowana prośbą o kolejne przedłużacze. Dwa razy, stanowcza "prośba" nastąpiła w niedzielę i nie znosiła do tego stopnia odmowy że Emil chciał wyrwać kartkę w kalendarzu [ z czerwonym numerkiem] aby był już poniedziałek i mogłam kupić upragnioną zabawkę.
Ten praktyczny element wyposażenia gospodarstwa domowego, okazał się być wyśmienitą, twórczą i dającą wiele uciechy zabawką. Wkładanie, plątanie, przekładanie i plątanie kabli z wtyczką i kontaktami na wiele godzin zapewniło zabawę.Co jakiś czas, powtarzamy do znudzenia, ze nie wolno wkładać przedłużaczy do kontaktów w ścianie. Emil to rozumie, ale czasami widać wielkie pokuszenie na jego twarzy, gdy wchodzimy do jakiegoś sklepu lub innego pomieszczenia i zaczyna liczyć i analizować kontakty. Dlatego, wynoszę przedłużacze do ogródka lub w domu pod moim nadzorem.


Share this:

,

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. przypomina mi się jak bylem dzieckiem, też lubiłem przedłużacze. W domu było ich w ciul ( co jest czasami przydatne) plątałem je łączyłem itd. Teraz robię magistra z elektroniki i mam tytuł inżyniera elektrotechniki wiec "zabawki" się przydały :P

    OdpowiedzUsuń
  2. No ładnie ! :)
    Dobrze ze rodzice pozwalali się nimi bawić, bo nie wiadomo, jaki tytuł teraz by się szykował ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...