MUCHOMOR PRZYDOMOWY



Nasze szaleństwo grzybowe trwa.
Ostatnio szukaliśmy grzybów do jedzenia, ale okazało się że w lesie jest więcej grzybiarzy niż grzybów.
Po drodze spotkaliśmy całe kolonie pięknych Muchomorów Czerwonych.


Zachwyciły nas tak bardzo że postanowiliśmy je nazbierać i posadzić obok domu [ jednego już mamy z parasolki ].
[ Bardzo zabawna była mina pewnego pana grzybiarza, widzącego mnie z koszyczkiem pełnym czerwonych grzybów ;) ]
Muchomorki posadziłam obok naszych sosen.


Przyjęły się i rosną " Jak po deszczu". Codziennie obserwujemy je jak się zmieniają.
Muchomor Czerwony wbrew pozorom nie jest śmiertelnie trujący, ale na pewno nie jadalny. Nas interesuje jego cudowny wygląd.
Emil tak się zachwycił muchomorami, że postanowiłam go przebrać też za muchomorka.
Wykorzystując czerwoną pelerynę [uszytą na warsztatach z Panią G.Baczyńską], dokleiłam białe kropki z flizeliny i czapka muchomora gotowa.


Emil stał się Muchomorem Przydomowym a stojąc pomiędzy przybyszami z lasu odgrywał sceny z życia grzyba :)

Grzyb przewrócony.

Muchomor śpi.

Bardzo cicha rozmowa z kolegami.

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

6 komentarze:

  1. Przecudnie wyglądają. Ciekawa jestem, co myśleli o Tobie mijani ludzie: "o pewnie ktoś się jej mocno naraził" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan miał bardzo duże oczy :))
    Lubimy muchomory-są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sceny z życia grzyba!!! Ale mnie rozbawiłaś, chciałabym obejrzeć taką sztukę :)
    fajny, lekki pomysł, lubię tak, jak jedno doświadczenie prowadzi naturalnie i spontanicznie do następnego. pozdrowienia, drodzy Grzybiarze!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tytuł na sztukę świetny, ale Emila w roli grzyba nie widzę, zbyt ruchliwy :))
    Pozdrawiamy grzybuśnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba - to żywy teatr przydomowy! Sugestywny i baśniowy zarazem. Po raz kolejny się przekonuję, że nie jesteście niczym skrępowani w tej radości z życia. Parasolkę u was dojrzałam i też do mnie przemówiła;) Ja z kolei przebieram moje dziewuszki w czerwone kiecki z białymi kropeczkami;) A u mojej mamy zdarzało się, że maślaczki rosły, hi hi. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zwąchaliśmy się w kwestii muchomorów ;)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...