ZACZAROWANY TEATR, ZACZAROWANY WIDZ I CZARODZIEJKA AGNIESZKA




Od listopada, co tydzień "pochłaniamy" dawki kultury, rodzinnie, bardzo intensywnie, uczestnicząc we wszelkiego rodzaju propozycjach [ dla "małych" ludzi ].
Chodzimy na warsztaty, wystawy, spotkania, ale przede wszystkim biegamy do teatrów [ dosłownie, na ostatnią chwilę przeważnie ;) ]. Byś może aura i czas "mroczny" nas do tego skłania a być może chęć spotkania z czymś innym, niż tylko uśpione życie leśne [ na terenie, którego mieszkamy ] ;)
Nie będę wystawiać recenzji, ani wystawom ani przedstawieniom [ to zadanie zostawiam specjalistom ], ale bardzo chcę napisać o jednym zaczarowanym miejscu . To miejsce to Teatr Małego Widza. 
Już samo umiejscowienie na starówce, niedaleko Syrenki i świecącego jednym, czerwonym okiem Bazyliszka,  jest magiczne.
Po eleganckim wejściu ze szklanego akwarium, przechodzimy do zaczarowanego świata tuneli, korytarzy, podświetlonych zakątków i miejsc pełnych tajemnic, tak interesujących dla dziecka. Profesjonalne Foyer z zabawkami, książkami, miejscami do rysowania dla dzieci wprowadza twórczą atmosferę oczekiwania na moment, kiedy uśmiechnięta Pani zaprosi nas do przytulnej sali teatralnej.
Nie ma numerowanych miejsc, są wygodne siedziska, pufy, poduszki. W zależności od przedstawienia, siedzimy na dywanie i poduszkach , lub na wygodnych schodkach.
Uczestnicząc w przedstawieniu "SKLEP MAGIKA MECHANIKA" zostaliśmy wciągnięci w pełną niesamowitych przeżyć bohatera, opowieść . [ Film ] .
Z zachwytem patrzyliśmy na pełną ekspresji i zaangażowania grę aktorów.





"Pani Jeżyk", jak nazwaliśmy aktorkę [ Agnieszkę Czekierdę ] wciągnęła nas do magicznego świata bohatera w sposób irracjonalny wręcz . 
Nawiązując kontakt z dziećmi, w sposób intuicyjny, naturalny, pozbawiony cech komercyjnych imprez typu "Choinka zakładowa", Pani "Jeżyk" i "Pan Tryton" [
Antoni Barłowski ] oczarowali nas i przenieśli w inny wymiar - przedstawienia, które "toczyło się", także dzięki nam - widzom.
Gdy emocje sięgnęły zenitu w końcowym akcie, mieliśmy czas, aby powolutku wrócić do realnego świata z perspektywy widza a nie aktora.
Właściwie, nie do końca, ponieważ czekały na nas twórcze zabawy, kontynuujące wątek przedstawienia. Mieliśmy okazję przejść w inną płaszczyznę twórczego spotkania z aktorami, w magicznym otoczeniu rekwizytów i materiałów .
W tym czasie, dzieci mogły, na przykład obrzucać się błyszczącym konfetti, tworzyć stroje z folii [ która wcześniej była wodą ] lub po prostu porozmawiać z bohaterami.



Trudno było nam opuścić salę, ale nikt nas nie pośpieszał, mogliśmy tak trwać w magicznej przestrzeni, zastanawiając się i przeżywając powtórnie sceny z przedstawienia.
Dzięki pytaniom, które powstały po przedstawieniu mieliśmy dużo okazji do wspólnych dyskusji i czasami zaskakujących wniosków.
Jeszcze na drugi dzień, po przedstawieniu intrygowało nas mnóstwo rzeczy [ mówię nas; Emila, mnie i taty Emila ].
Emil zastanawiał się, jak "Pani Jeżyk"  pokonała strach przed Trytonem.
Miał okazję zapytać o to sam - aktorkę, która okazała się być prywatnie, prawdziwą , wspaniałomyślną, ciepłą i niesamowicie twórczo, otwartą na dzieci "Czarodziejką", która skradła duży kawałek serca Emila :)


Szczerze polecam  Teatr Małego Widza.
Jest wyjątkowy, przede wszystkim pod względem przedstawień dla bardzo małych dzieci [ 1-5 lat ].

Byliśmy na przedstawieniu "Mama Africa" , na którym po raz kolejny, mogliśmy poczuć teatralną przygodę:






I jeszcze te warsztaty cukiernicze! Było bardzo rodzinnie, twórczo i słodko...












Share this:

, ,

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Pierniczki wyglądają smakowicie... Choć szkoda byłoby je zjeść...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...