DOMEK ŚWIATŁA



Emil, podejrzewam że jak i inne dzieci, uwielbia światełka, lampki, coś co świeci, mruga, rozświetla i oświeca.
Fascynacja u Emila narodziła się już we wczesnym dzieciństwie [ ukochane "Ampki" ] i trwa nieprzerwanie do dzisiaj.
Rok temu zaczęła się "faza" na lampki choinkowe. W prezencie od "Mikołaja" dostał kolorowy łańcuch świetlny, który to posłużył do wielu zabaw. Emil zawieszał je w najróżniejszych miejscach i tworzył rozświetlone kompozycje. Ulubioną zabawą, którą sobie wymyślił, było wkładanie lampek do kartonowego pudełka i bawienie się w przełączanie lampek przełącznikiem [ ok.8 różnych kombinacji stylu oświetlenia ].


Mamy też kolekcję stojących lampek, które Emil rozstawia i oświetla nimi pomieszczenie, tworząc scenografie do na przykład przedstawienia teatralnego czy innej sytuacji.
Lampki i lampiony tworzymy sami, przeważnie w duchu recyclingu.
Wszystkie nasze pomysły związane ze światłem znajdziecie pod linkiem : ŚWIATŁO. Zapraszamy :)
A dzisiaj można powiedzieć; podsumowanie Emila zainteresowań :)
Zacznijmy od tego, że co roku w grudniu jedziemy pod Pałac Królewski podziwiać cudownie oświetloną choinkę.



 Starówkę:



Zwyczajem naszym, stał się też noworoczny spacer po Krakowskim Przedmieściu i podziwianie świątecznego oświetlenia ulicy.
 Przejeżdżając przez Polskę, zatrzymujemy się czasami i podziwiamy pięknie oświetlone miejscowości [ niekoniecznie te duże ]. To taki nasz sport rodzinny ;)
 Niedawno byliśmy na Festiwalu Światła w Willanowie. Niewiele wtedy zobaczyliśmy [ było mnóstwo ludzi i nie chcieliśmy się przeciskać ], ale udało nam się nacieszyć kilkoma projekcjami [ mapingi ] i świątecznym oświetleniem dróg.










Główną atrakcję: Labirynt Światła zobaczyliśmy tydzień później. Film.
Warto było!
Razem z Emilem, biegaliśmy pośród oświetlonych bajecznie alejek i odkrywaliśmy kolejne niesamowite świetlne rzeźby.



Po wypełnionej piskami radości eksploracji labiryntu, przeszliśmy kilka kroków dalej, podziwiać umiejscowione przy pałacu, widowisko dźwiękowo-świetlne " Ogród wyobraźni " . Oboje z Emilem co chwila wydawaliśmy okrzyki zachwytu, patrząc na mrugające do muzyki kolorowe światełka.
Naładowani tą świetlną energią, wróciliśmy do domu .
W nocy zaświtał mi w głowie pewien pomysł :)
Drewniane opakowanie po kominku już długo czekało na utylizację.
Jego przeznaczenie jednak było inne.

Poprosiłam tatę Emila o pomoc. Tata wniósł do domu opakowanie [ 1,70 metra wysokości ]  i zaczął się jego recycling-art.
Spółka rodzinna ruszyła do budowy świetlnego domku.



Tatuś wykonał stelaż i daszek z kartonu [ opakowania po meblach ], obił [ takerem ] ścianki też kartonami. Dociął deski na podłodze i przybił je gwoździami.
Emil pomagał docinać kartony.


Ja powkładałam w daszek kartonu lampki choinkowe [ pomysł z amerykańskich blogów ], tak aby Emil nie miał kontaktu z przewodami i aby lampki przypominały od środka gwiazdki.


Oplotłam domek lampkami choinkowymi.
W domku znalazły się także inne źródła światła, które znaleźliśmy w domu.


Brzegi kartonów okleiłam kolorową taśmą.
Na froncie daszku umieściłam małego bałwanka [ na baterie ] a nad wejściem kręcącą się lampkę, pamiątkę z Festiwalu.




W oknie umieściliśmy mrugające serduszka z opaski na głowę.
Przy wejściu ustawiłam lampkę światłowodową. Starałam się aby przewody lampek były schowane [ w końcu w nich znajduje się prąd ! ].
Gdy wszystko było gotowe, zapaliliśmy lampki.



No zaczął się prywatny festiwal światła :)
Radość, radość i jeszcze raz radość!
Emil wymyśla nieskończoną ilość zabaw w swoim Domku Światła.






Zainstalował w nim nawet swój kręcący się fotel.



Czasami po prostu w nim siedzi, ogląda książki,wpatruje się w światełka, rozmyśla albo razem rozmyślamy i się chichramy .
Świetlnie nam w tym domku.



Myślę, że warto dziecku sprawić taką niespodziankę. To może być zwykły duży karton z żaróweczkami wciśniętymi od zewnątrz na górze i po bokach, do którego dziecko może wejść i poczuć ten cudowny klimat . Opis na przykład tutaj.

Niech światło będzie z Wami!

Share this:

, ,

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. CUDO jak zwykle! Zazdroszczę przestrzeni instalacyjnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      No właśnie-bez tej przestrzeni byłoby ciężko :)
      Latem domek przejdzie kolejny recycling i będzie domkiem na drzewie i miejsce w domu się zwolni ;)

      Usuń
  2. Dzisiaj Dżunksy robiły setną w tym roku konstrukcję fotelowo-meblowo-kocową. Ale tym razem pojawiły się tam światełka na baterie. Po zabawie pokazałam im wasz cudo, no i się zaczęło... Dżunks oczu oderwać nie mógł, a Gagat nawet łzy uroniła, że ona chciałaby mieć taką szafę świetlną, taki pokoik tajny i nie ma, a nawet jak będzie miała, to i tak będzie jej brakowało czasu na zabawę, ponieważ pracując w schronisku nie da rady... Jesienna chandra ją dopadła. Zapewne z powodu braku światła ;-) Mają obiecany taki domek. Takie macie działanie uboczne, z Waszymi warsztatami! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale cudowne "działąnie uboczne" !!!
      Nie macie wyjścia- trzeba robić :)
      [ Można w mniejszej wersji ].
      Całussssy Gagaty!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...