RYSUNEK KALKOWY I LITEROPISANIE VINTAGE



Wkraczając na naszej domowej pracowni, zanurzamy się w świat twórczych dokonań i eksperymentów.
Materiałów, tworzyw i innych "gratów" mamy dość dużo, aby wywoływać różnego rodzaju procesy twórcze :)
Często punktem wyjścia do zabaw jest sam materiał lub przedmiot.
Takim przedmiotem stała się wczoraj; stara maszyna do pisania.


W dobrym stanie, sprawna i ładnie zaprojektowana, z czcionką dużych i małych liter "pisanych", z dźwigniami i przełącznikami kolorów taśmy i innym arcyciekawymi dla Emila konstrukcjami.
Brakowało tylko jednego; nowej taśmy z tuszem, stara już wyschła i tylko ślady liter pozostawały na kartce.
Chwilę pomyślałam i znalazłam rozwiązanie: kalka.
Oczywiście mamy takową w zbiorach :)


Pokazałam Emilowi, jak łączyć kartki z kalką i zakładać do maszyny a później to już czysta magia, gdy piękne literki zaczęły pojawiać się na białej, ukrytej kartce.


Emil bawił się maszyną a ja wąchając zapach kalki, odbyłam podróż do dzieciństwa:
Wiek: 7 i 8 lat.
Miejsce: bank, w którym pracowała moja mama, miejsce, gdzie czekałam na mamę po skończonych zajęciach w szkole.
Co robiłam czekając na mamę: pisałam na maszynie, pisałam przez kalkę, wpisywałam literki w druczki [ oprócz tego udzielałam kredytów, robiłam konsolidacje, podpisywałam umowy ;)) ].
Teraz, rzadko spotyka się już maszyny do pisania, kalki także a to takie twórcze materiały.
Zaproponowałam Emilowi, aby wykonał rysunek patyczkiem na kartach z kalką.
Technika spodobała się i wywołała zaciekawienie.


Maszyna świetnie spełnia funkcję litero i wyrazo "pisaka" bo tak fajnie jest "walić" w klawisze ;)

A tutaj moje zajęcia z dziećmi z wykorzystaniem kalki :

LINK
LINK


http://warsztatowoo.blogspot.com/2003/10/rozowe-sny.html
LINK

Share this:

, , , ,

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Doskonale pamiętam taką maszynę z dzieciństwa. Mój tata na niej pomykał jak sprawna stenotypistka. Pamiętam charakterystyczne stukanie :-) I też się nią bawiłam. Chciałam tak szybko jak tata i mi sie te guziki zbijały w kiść i trzeba było się opanować ;-) I ta wajcha do przerzucania kartki wgórę! Wy to umiecie wywoływać wspomnienia! :-)
    Jeśli kalki w domu macie, to pewnie rzutnik do filmów też? :-) Mam straszną ochotę pokazać dzieciom Czterech Pancernych z takiego rzutnika :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje kłopoty z maszyną oczywiście też przerabiałam w tej wersji ;)
    Moja mama umiała szybko pisać a ja z podziwem patrzyłam!
    Kalki mamy i rzutniki też - różnego rodzaju :))
    Ostatnio udało mi się nabyć za grosze epidiaskop - ful inspiracji do zabawy!
    Z rzutnika typu "Ania" oglądamy filmy, mamy też rzutnik do slajdów z którym mieliśmy dużo zabawy. Urządzenia vintage są bardzo twórcze!
    Czterej Pancerni - to bardzo oldskulowy klimat - dobrej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...