KUCHNIA PLENEROWA - EMILOWA - LETNIA

Dużą atrakcją dla nas, podczas pobytu u babci są wspólne wypady pod tytułem: "Szlakiem "Graciarni", czyli sklepów z używanymi przedmiotami.
Tutaj zaopatrujemy się w materiały do kolejnych zabaw.
Emil zawsze sobie coś wynajdzie, ja także zaopatrzę się w "niezbędne" przedmioty ;)
Po drodze zwiedzamy teren, zachwycamy się krajobrazami, zabytkami, przyrodą.
Poznajemy miłych ludzi oraz zwierzęta. [LINK].
Uwielbiamy to!
Niedawno, po wizycie w takim miejscu przybyło nam kilka nowych przedmiotów.
Między innymi: kuchnia plenerowa z lat 70-tych.
Nie mogłam jej tak pozostawić samej, w wielkiej hali, tym bardziej że Emil potrzebuje nowej kuchni plenerowej u babci.
Postanowiłam przygarnąć ten cudny mebel i zaadaptować do zabawy dla dziecka.
Nie było to trudne ponieważ kuchnia jest w pełni sprawna, wystarczyło ją tylko umyć.
Kuchenka stanęła pod dużym świerkiem, w ogrodzie babci, w miejscu, które Emil upatrzył sobie już wcześniej do zabaw kuchennych [ gotowanie zupy na ogniu ].


Na kuchence, na jej półce oraz gałęziach drzewa, poustawiałam kilkanaście, najbardziej potrzebnych do dziecięcych zabaw kuchennych akcesoriów [ także pochodzących z naszych "łowów" ].





Na krześle obok ustawiłam także starą mikrofalę [ oczywiście niesprawną ].


Jeszcze tylko dekoracyjna "Kura" [ pokrowiec na imbryczek z herbatą ] i kuchnia gotowa.


Emil z radością przystąpił do jej użytkowania.


Od sprzedawczyni dowiedziałam się że kuchenka posiada wciąż działający gril.
Wypróbowałam go i okazało się że rzeczywiście można piec i gotować na płycie kuchenki. Emila bardzo ucieszyła ta wiadomość, jednakże zastrzegłam że tylko podczas moje obecności może używać płyty.



Wspólnie ugotowaliśmy herbatę miętową [ ze świeżo zerwanej mięty z ogródka ] oraz usmażyliśmy jajecznicę. Smak herbaty i jajecznicy niezapomniany!
To miała być kuchnia plenerowa dla Emila, jednak myślę, że nie do końca będzie służyć tylko Emilowi :)



Share this:

, , , , , , ,

CONVERSATION

14 komentarze:

  1. Niesamowita jest. A te dzbanuszki serwetki itp.urocze i o tysiąckroć lepsze od plastikowych zabawkowych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło, że ktoś myśli podobnie [ a propos plastików ] :)
      Pozdrawiamy wakacyjnie!

      Usuń
  2. Matko. Nie wiedziałam nawet, że coś takiego istnieje.

    OdpowiedzUsuń
  3. naprawdę fajne, nie spotkałam nigdzie takich sklepów, to coś lokalnego, czy wszędzie można spotkać ??ciucholandy owszem, ale graciarnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. W Polsce zachodniej to rzecz normalna :) Naokoło pełno tego typu sklepów z rzeczami z odzysku [ z Niemiec, Holandii i innych krajów Europy ].
    Charakter takich miejsc najpełniej oddaje moja ulubiona nazwa jednego ze sklepów : "Graty do chaty". W Polsce wschodniej niestety nie spotkałam podobnych przybytków - szkoda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko pozazdrościć Wam miejsca zamieszkania, my niestety jesteśmy z okolic Krakowa, nie spotkałam się tu z czymś takim...musimy zrobić wypad (chyba ciężarówką, żeby coś przywieźć :))) ) do Was

      Usuń
    2. Oj- my też tylko jak u babci jesteśmy mamy okazję polować w takich przybytkach :)

      Usuń
  5. Ale wspaniała!!! Takich momentach mówię NIE naszemu klimatowi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się "wyprodukować" podobną zimą ;))
      Pozdrowienia!

      Usuń
  6. Świetne! Mnie też by się oczy świeciły, jakbym znalazła się w takiej graciarni! ;-) Toż to sklepy z zabawkami dla dużych dzieci;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie - sklepy z zabawkami dla dużych i małych :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...