NATURALNY PLAC ZABAW - ZABAWY Z PIEŃKAMI



Pobyt Emila u dziadka, mieszkającego na wsi, zaowocował zaskakującą ilością zabawowych pomysłów z cyklu "Twórcze otoczenie".
Teren gospodarstwa dziadka, jak się okazało, to fantastyczny naturalny plac zabaw.
Wprawdzie niczego dziadek specjalnie nie przygotował do zabawy, ale zastane materiały same wpadały w ręce Emila i znajdowały nowe zastosowanie.
Najwięcej czasu dzieci spędziły na zabawie z drewnem a właściwie drewnianymi pieńkami, które wujek i tata "produkowali" ze ściętych drzew.
Małe drewniane kołeczki, Emil szybko przemycał do wózka i przewoził w dalsze miejsce. Tam wyładowywał i układał w przeróżne konstrukcje, budowle, zestawy.
Kuzynce - Emilce także spodobała się ta zabawa.





Ścieżka ułożona z pieńków to prawdziwy tor przeszkód. Niełatwo było po niej przejść, ale po dopasowaniu wysokości pieńków i odległości między nimi, udało się dzieciom pokonać zręcznościowe wyzwanie.


Układanie wysokiej wieży z drewnianych klocków także sprawiło wiele frajdy.



Gdy tatusiowie cięli drewno, wpadłam na pomysł zbudowania małego zestawu ogrodowego dla dzieci. Emil zaangażował się w przygotowanie odpowiednich materiałów. [ Mebel jest w trakcie realizacji, niedługo opis].
Pieńki wujek rąbał na mniejsze kawałki, które także były okazją do zabawy.
Transport ich w wózku i wrzucanie na przyczepę - wydawałoby się banalne czynności, dla Emila urosły do rangi najważniejszego w tym dniu wydarzenia.
Wymagało to wiele zręczności i uwagi.


Na sporej wielkości górce porąbanego drewna powstało "gospodarstwo" Emila i Emilki. Nie wiem, co sprawiło im tyle radości, ale przebywanie na drewnianej "wyspie" zajęło im sporo czasu, wypełnionego wesołą zabawą w wymyślony świat.



Obok drewnianych "klocków" pojawiły się także znaleziska Emila: wiklinowe kosze, dumnie transportowane w wózku.


Kosze dopełniły kompozycję ułożoną z kołków.


I jeszcze zanurzanie dłoni w trocinach i wdychanie zapachu drewna.


Na koniec dnia, podsumowaniem drewnianych zabaw było spalenie kilkunastu drewienek w ognisku. Oczywiście Emil sam dostarczył materiał i zręcznie go dorzucał do ognia.


A na drugi dzień, z samego rana, dzieci wyciągnęły węgielki drzewne i wymyśliły kolejną zabawę.
Rysowanie węglem po kartce i ścianie.




Przyznam, że mi samej bardzo spodobał się ten pomysł!
To piękne, ile możliwości twórczych potrafią odnaleźć dzieci w prostych materiałach, które znajdują na wyciągnięcie ręki.
Myślę, że takie drewniane klocki to "obowiązkowy" składnik "NATURALNEGO PLACU ZABAW". Na zwykłym placu zabaw, podwórku mogą być bardzo twórczym tworzywem.


Share this:

, , , , , , , ,

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...