Z WIDOKIEM NA HOLANDIĘ

Czyli nasze spojrzenie na Holandię podczas tegorocznych wakacji.
Już kilka razy, mieliśmy okazję zwiedzać ten cudowny kraj i za każdym razem jawi się nam w nim coś nowego, ciekawego i inspirującego.
W tym roku postawiliśmy na zabytki i zabawę dla Emila.
Odwiedziliśmy kwintesencje holenderskich krajobrazów, architektury, zwyczajów, kuchni i innych smaczków Niderlandów. Dwa dni poświęciliśmy na "Landy zabawowe" i nie tylko Emil się w nich świetnie bawił.
Wszechobecna sztuka przez duże SZ i jej związek z codziennym życiem bardzo nam [ plastykom ] odpowiada. Wrodzony estetyzm i bezpretensjonalne podejście do codzienności - także.
Nie roztkliwiając się, podoba nam się i już :)
A co nas zachwyciło?
Foto relacja z instagramowego [ wybaczcie - esteci ] pasma przedstawia :)

Venlo.
Miasteczko przy niemieckiej granicy nad rzeką Mozą.
Zabytki, piękne uliczki z mnóstwem sklepów, kawiarnie, rowery [ oczywiście ] i frytki robione ze świeżo obranych ziemniaków.































Wizyty w sklepach dekoratorsko-ogrodniczych zawsze pełnych nowości, ale i tradycji :)


Nie mogło zabraknąć też wizyty w dziale "kostkowym".

Podczas jedynego, deszczowego dnia, spędziliśmy radośnie czas w sali zabaw dla dzieci - pod dachem . Bawialnia zwyczajna, jakich pełno w całym kraju a jednak oferta zabaw nieporównywalnie bogatsza i ciekawsza niż propozycje najlepszych takich ośrodków na przykład w Warszawie. Zabawy rozwijające dostosowane do kilkulatków, ale i tatusiowie świetnie się bawili [ mamy piły kawę ;) ].




Środa: dzień wypełniony po brzegi cudownymi obrazami holenderskich krajobrazów, zabytków, skansenów, przyrody, jedzenia i Morzem Północnym.

MARKEN: wyspa i wieś połączona krótkim odcinkiem tamy z lądem.
Oryginalna, odrębna kultura, przeurocza architektura [ domy wybudowane na palach ], rdzenni mieszkańcy przechadzający się w strojach ludowych.
Klimat jak w starej bajce, fabryczka chodaków i lody z prawdziwej śmietany!


 VOLENDAM:
Jedno z najatrakcyjniejszych miasteczek nad jeziorem Markemeer, zwane przez Holendrów wsią węgorza i muzyki. I jedno i drugie zgadzało się :)
Przepyszne owoce morza, ryby no i mój ulubiony przysmak : prawdziwy holenderski Matjas [ Hollandse Nieuwe ]. Muzyka oryginalna - autochtonów, którzy przechadzali się w strojach ludowych, z głośnika, ale z autentyczną, radosną choreografią, zachęcającego do kupna pamiątek, starszego pana ;)
Wąskie uliczki, ustawionych obok siebie domków jak z bajki, każdy inaczej  wykończony, udekorowany. Bezfirankowe okna, wychodzące wprost na chodnik i właściciele domów, spokojnie oddający się codziennym zajęciom, nie zważający na spojrzenia turystów :)
Szliśmy długo, wzdłuż pięknych uliczek i chyba moglibyśmy tak jeszcze długo iść, sycąc oczy ciekawostkami, ale plan mieliśmy napięty więc w tył zwrot i z powrotem marsz :)




ZAANSE SCHANS:
Holandia jak z obrazka. Wieś - skansen, ale zamieszkała . Niektóre wiatraki i domy są udostępnione do zwiedzania . My weszliśmy do środka młynu do produkcji farb: "Kot". Emil był zachwycony maszynerią "zębatkową" znajdującą się w środku, poruszanego wiatrem młynu. Odważnie pokonywał wysokie, strome schodki a na górze, po wyjściu z wnętrza "zaatakowało" nas śmigło młyna, przelatując tuż nad głowami [ w bezpiecznej odległości ] :)
Urocze domki pachnące słodkościami, kanały, duże i malutkie wiatraczki na groblach oraz wycieczki z całego świata :)  Mnóstwo wrażeń tak, na cały dzień najlepiej, ale my już pędziliśmy nad morze...



Nad Morzem Północnym , nieopodal Parku Narodowego [ Nationaal Park Zuid-Kennemerland ]:

Opis tutaj :)






















Surrealistyczny czwartek w TOVERLAND .

Dzień poświęcony zabawie w parku rozrywki. Klimaty czarodziejsko-elfowo-, starożytno-wyczynowe. Zaskakujące, sprawnościowe, rozwijające ruchowo i intelektualnie zabawy, wiele atrakcji dla dzieci. Zwłaszcza kolorowe i nowoczesne place zabaw. Roller coastery zdecydowanie dla starszych, ale przepłynięcie okrągłą łodzią [ Djengu River ] jak najbardziej dla młodszych z rodzicami - "obowiązkowe". Emilowi najbardziej podobało się ta atrakcja oraz KIDS SURVIVAL, AIRTRAMPOLINE , ZAMKI LINOWE, TRZĘSĄCA SIĘ CHATA, RÓŻNEGO RODZAJU WSPINACZKI, ZAMKI WSPINACZKOWE,ZABAWY Z WODĄPRZEJAŻDŻKI KONIKAMI, POKAZ WODNY i wiele innych.
Szaleństwo bez końca, ale po pięciu godzinach jednak masz ochotę się wyciszyć :)



"Po drodze" zaliczyliśmy jeszcze parę innych atrakcji, typu: sklepy, bary, place zabaw na zewnątrz, wędrówki po polach i lasach.



Działo się, a dwunastogodzinny powrót do domu nie przeszkodził nam w zachowaniu dobrych wspomnień z tego uroczego kraju .


Share this:

,

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Cudnie! Spokojnie, pięknie aż chciałoby się tam znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile wspomnień, ciekawostek ! i pięknych malowniczych widoków ! Macie rodzinnie co wspominać - a to ważne, bo towarzyszy nam później przez całe życie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak- piękne wspomnienia na całe życie...
      Całusy!

      Usuń
  3. Byłam kiedyś w Holandii, a teraz wróciły wspomnienia:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie śliczne domeczki!!! Takie "puci-puci" Podejrzewam więc, że po takiej dawce inspiracji nie poprzestaniecie na domkowej ulicy drewnianej i drewnianych budowlach Emila, ale będzie się działo. Czekam z niecierpliwością :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w planach jeden taki specjalny domek "puci-puci :))

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...