DZIENNIKI, NIE-CO-DZIENNIKI, ŻYCIOPISANIE I INNE - ZBIÓR


 Post - zbiór, przygotowany w ramach projektu blogowego "Przygody z książką".


W młodości [ tak, tak :) ] z pasją prowadziłam dzienniki, pamiętniki i inne formy dokumentujące życie. To były przeważnie zeszyty, bloki biurowe, do których wklejałam pamiątkowe chwile pod postacią zdjęć, rysunków, biletów, widokówek i innych przedmiotów, kojarzących się z danymi przeżyciami, dniami, miesiącami, latami - życiem po prostu.
Pamiętam też obowiązkowe pamiętniki i cudowną zabawę w szkole podstawowej, w której każdy posiadał zeszyt, do którego koleżanki i koledzy z klasy wpisywali się pisząc "szczerą prawdę" o właścicielu, zaklejając kartki, które ozdabiali czym się dało [ zdjęcia, wycinki z gazet, rysunki ]. Korciło mnie, żeby odkleić w końcu te kartki i odczytać, ukrytą, tajemną wiedzę ! :) Niestety, kolega nie oddał mi zeszytu i nigdy nie dowiedziałam się tej prawdy o sobie ;)

Podczas studiów prowadziłam dzienniki pod nazwą "Życiopisanie", w których dokumentowałam swoje i wspólne życie z przyszłym mężem [ później mężem :) ].
Nazbierało się tego dosyć dużo, ponieważ materiału było pod dostatkiem [ fotografie, które lubiliśmy robić z mężem szybko zapełniały kartki ], pocztówki, bilety, katalogi, rysunki i inne.




Ten pamiętnik powstawał na luźnych kartkach A4 wpinanych do segregatora.



Nadeszła era fotografii cyfrowej i zdjęcia zaczęły lądować w katalogach na komputerze...
Jeszcze próbowałam drukować zdjęcia bezpośrednio na kartkach, ale po pewnym czasie zdjęć było tak dużo, że nie nadążałam z ich obróbką. I tak zakończyło się na kilka lat moje ŻYCIOPISANIE na kartach książki.

Urodził się Emil a ja bardzo chciałam zatrzymać nasze chwile na dłużej.


Założyłam dziennik, który prowadziłyśmy z mamą. Ja opisywałam swoją wersję wydarzeń, mama swoją [ tylko podczas odwiedzin u babci ]. Pękałam ze śmiechu przy opisach babci, na temat wyczynów półtorarocznego wnuka.
Wklejałam też pamiątkowe skrawki codzienności [ zasuszone rośliny, rysunek rozduszonego pomidora, odcisków dłoni ].





Założyłam też przestrzenny pamiętnik - duże pudełko, do którego wkładałam [ i nadal wkładam ] przedmioty związane z życiem Emila [ ubranka, przybory pielęgnacyjne, rysunki, zabawki, książki itd. ].

Emil podrósł, stał się świadomym twórcą. Pomyślałam, że to dobry moment, aby założyć dziennik dokumentujący nasze wspólne - rodzinne życie, ale przede wszystkim; twórczość dziecka.
Tak powstał: NIE-CO-DZIENNIK.

LINK

NIE-CO-DZIENNIK to kontynuacja moich wcześniejszych pomysłów na utrwalanie życia, ale prowadzona wspólnie z Emilem i w głównej mierze, przez niego tworzona. Ja, jako pomoc techniczna, czasami merytoryczna, niczego nie narzucałam - chciałam, aby było to jak najbardziej samodzielne dzieło dziecka.


Jako kanwa posłużył nam gotowy album  na zdjęcia.


Między kartkami znajdowały się cienkie strony z bibuły.Te strony stanowiły dodatkowy element twórczy w toku powstawania kolejnych kart. Na nich, Emil dorysowywał nowe historie. Do istniejących na kartce, wspólnymi elementami łączył ze sobą.


Księga powstawała nie codziennie, stąd nazwa NIE-CODZIENNIK.
Emil tworzył ją przeważnie pod koniec dnia, wspominając przeżyte chwile, sytuacje, historie.


Czasami była to kontynuacja warsztatów, które z nim przeprowadzałam, czasami spontaniczne rysunki, opowieści, dowcipy i gotowe rysunki, wydruki które wklejaliśmy.


Nie zabrakło też oczywiście biletów, katalogów, gadżetów po warsztatach ale i opakowań po czekoladkach, lekarstwach.
Każda strona to osobna historia a cały NIE-CO-DZIENNIK to przykład książki artystycznej, stworzonej przez młodego twórcę. Dziennik powstawał od 31 stycznia do maja 2013roku.











Tutaj znajduje się film dokumentujący książkę:






Koleją pozycją w naszym twórczym opisywaniu życia był:
CO-DZIENNIK.


LINK

Prowadzony od początku listopada 2013 roku do czerwca 2014roku, w którym to uwiecznialiśmy codzienne, twórcze chwile.
Dziennik to duży zeszyt z kartkami A4.


Do zeszytu wklejaliśmy rysunki, malunki, szkice, wydruki zdjęć, bilety ze spektakli, katalogi z wystaw i warsztatów a także prace wykonane w przedszkolu.
Każdy dzień coś "dokładał" do kartek dziennika.












Miło było przeglądać dziennik i wspominać twórcze chwile, o których zbyt szybko zapominamy. Zapisane, wklejone i utrwalone stały się bezcenną pamiątką . Forma dziennika to kolejny tom naszych osobistych książek artystycznych.



Dużo prac, szczególnie przestrzennych, których nie da się wkleić w płaską powierzchnię zeszytu przechowuję w starej walizce. To też, rodzaj pamiętnika.





Życie płynie dalej, CO-DZIENNIK już dawno nam się zapełnił.
Póki co, zbieramy materiały na kolejny dziennik a właściwie one napływają do nas same. Czasami wystarczy je wkleić w zeszyt, ale nam zależy na czymś więcej. To nie tylko wklejone chronologicznie prace, ale często dopracowane strony z dorysowanymi, wnoszącymi nową jakość elementami, tworzącymi niepowtarzalną historię, nową księgę - życia. Można je czytać, ale częściej oglądać i dowolnie interpretować. To nie są elementarze ani podręczniki ćwiczące naukę pisania lub czytania. To osobiste, ale otwarte na innych opowieści, interpretujące nasze życie, życie Emila.

Wszystkie te dzienniki traktuję jako przykład książek artystycznych, powstałych w jednym egzemplarzu, niepowtarzalnych i bezcennych- dla nas -rodziny.

Jeżeli i was interesują takie formy zapisu życia to polecam serdecznie!
Warto.

Zajrzyjcie do pozostałych uczestniczek projektu po inspiracje.


 

Share this:

, ,

CONVERSATION

26 komentarze:

  1. Cu-do-wne! Wspaniałe prace. Świetna zabawa! Jak Wy już coś z Emilem wymyslicie to zawsze jest genialne, no! :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne archiwa, wspaniałe pamiętniki! Nie do skopiowania, a do podziwiania z łezką w oku... Zwłaszcza przez Was - wspólnie ... po latach. Gratuluję pomysłu i samozaparcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marta!
      Czytałam ostatnio z Emilem te nasze wspomnienia z jego wczesnego dzieciństwa i niesamowite, jak dużo wspomnień ożyło, wcześniej pogrzebanych w niepamięci. Okruchy dnia, które tyle znaczą, szczególnie dzisiaj - teraz. Mogę żałować, że tak mało opisałam, ale wolę się cieszyć, że choć malutką cząstkę ocaliłam od niepamięci...

      Usuń
  3. Coś wspaniałego!
    Widzę bratnią dusze w chomikowaniu i utrwalaniu przeszłości tak, żeby można było dotknąć (penie, ze twardy dysk to nie to samo!)
    U nas na razie zapełniają się segregatory wakacyjno-podróżnicze,
    ale kartki z rysunkami/malunkami i innymi "stworzeniami" w rozsypce (tzn, chronologicznie, ale w zwykłym pudle...) - muszę się wreszcie wziąć do roboty, bo widać,że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj "Bratnio duszo" !
      Niektórzy tak mają, że kolekcjonują życie pod różnymi postaciami..
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Pięknie, pięknie, pięknie :-)
    Ach, jaka pamiątka :-)
    A ja zachowałam tylko test ciążowy i pierwszy ścięty pukiel włosów córki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie!
      Wasz blog to jeden wielki pamiętnik i tyle w nim pięknie zapisanych chwil...

      Usuń
  5. Wiesz, jak Ci tego zazdroszczę??? Zazdroszczę choć (chyba) wiem, że to nie dla mnie... Jako nastolatka pisałam pamiętniki, wklejałam różne rzeczy itd., a później wszystkie je wyrzuciłam! Nigdy ich nie czytałam, nigdy nie odczuwałam takiej potrzeby, chyba pisanie ich było dla mnie jakąś formą terapii???, bo najczęściej opisywałam rzeczy smutne.
    Z drugiej jednak strony, odkąd zobaczyłam Twój codziennik (we wcześniejszym poście), stwierdziłam, ze tez tak chcę przechowywać wspomnienia... nawet zeszyty do wyklejania kupiłam! Taki postęp :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przyczyniłam się do zmiany Twojej postawy ;))
      Dla siebie już mi się nie chce prowadzić dziennika, ale dla Emila - jak najbardziej! Dam mu te dzienniki, jak wyprowadzi się z domu ;)

      Usuń
  6. Ja swojej N. nie dam :) nie dość, że się z domu wyprowadzi, przez co będę miała syndrom opuszczonego gniazda, to jeszcze ze wspomnień ma mnie obedrzeć? :D
    a tak na poważnie, to będzie cudna pamiątka!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. No-tak -może lepiej zostawić dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę Tobie, że nie odłożyłaś pisania dzienników itp. Jakiś czas temu wróciłam do tradycyjnych albumów, do których wklejam również bilety itp. ale na dużo mniejszą skalę. Na pewno zaproponuję coś takiego swojemu dziecku jak podrośnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja teraz tylko zbieram materiały i postaram się za jakiś czas je "ogarnąć", nie zawsze są to dzienniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję wytrwałości i zaangażowania w prowadzeniu dzienniko-pamietników. Zazdroszczę Emilowi takiej pamiątki. . Ja też wychowałam się na "Złotych Myślach", zbierałam pocztówki z wakacji od przyjaciół i wiem, że żaden mail i cyfrowe zdjęcie nie zastąpi ekscytacji słowem pisanym na papierze, odręcznie i tego, że komuś się chciało wkleić coś do zeszytu, pójść na pocztę, że ta pamiątka jest taka namacalna. Sama próbowałam pisać dziennik o życiu moich dzieci, ale trwało to może ze 2 miesiące. Dlatego jest blog :-) To też będzie rodzaj pamiątki dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie - prowadzenie bloga to rodzaj utrwalania życia, zapisywania ulotnych chwil - prowadzenie publicznego pamiętnika.
      Jak widać, dużo mam to praktykuje, ja też :)

      Usuń
  11. Ale fantastyczny pomysł! Chyba podkradnę go i też dam moim chłopakom - no może zacznę od Ignasia, bo Jasiu, jeszcze tworzy za wiele, no chyba, że zniszczenie mieści się w kategoriach twórczości ;)

    My też bierzemy udział w projekcie - Lemoniada - krainskamonika.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie wiem co powiedzieć. Wspaniałe po prostu. Tak mi bliskie :) Bardzo poruszające. I znowu odjechałam, Iza, z Tobą do krainy młodości! Pisanie dzienników, prowadzenie śpiewników ze wszelkimi przejawami ekspresji, wcześniejsze pamiętniki z sekretami i wierszykami. Mam jeszcze do dziś pamiętniki z lat 50. i 60. mojej mamy i wujka, przechowuję z sentymentem. A teraz działamy z Milo, ale nasze nie-co-dzienniki są b. nieregularne. Bardzo się cieszę na Wasz udział w projekcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętniki z dzieciństwa to osobny temat na projekt ;))
      Te wierszyki i sekrety [ zagięte rogi kartki ] ;)) Po prostu - czad!
      Ja ostatnio już też tylko "nieregularniki" ogarniam :)
      Jak zwykle- miło się spotkać z Wami!

      Usuń
  13. Ja prowadzę pamiętnik córki. Póki co ja wpisuję treść, wklejam bilety,kosmyki włosów, ulotki i inne pamiątki, które tam się zmieszczą a Pola robi mnóstwo rysunków, co jakiś zostawia odciski swoich rączek. Trwa to już ok 2 lat a teraz zabieram się za stworzenie pamiętnika dla synka. Mam nadzieję, że podołam prowadzić dwa pamiętniki, bo wiem, że to wspaniała pamiątka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kawał histoii Waszego życia... Ile czasu, energii, emocji... Świetna sprawa!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...