SŁONECZNIKI-SŁONECZNIKI



Rok Słonecznika w naszym ogrodzie.
Jeszcze niedawno, malutkie roślinki, dzisiaj olbrzymy panoszące się po całym ogrodzie. Właściwie to nie kwiaty - to drzewa, szczególnie dla dzieci.


Zachwyciliśmy się ich różnorodnością, każdy inny, niepowtarzalny kwiat!


A ile się wokół nich dzieje - życie w rozkwicie.
Emil chował się pod liśćmi, wyobrażając sobie dżunglę, ja zrywałam bukiety upychając je, gdzie się da. Malutkie słoneczka oświetlały cały sierpniowy i wrześniowy dom [ nadal świecą ].


Powoli przeobrażały się w fascynującą strukturę nasion.


My niewiele zjedliśmy, ptaki były zawsze o dzień szybsze :)
Jedne rośliny kwitły, drugie owocowały - siedząc na kanapie lub tarasie na wprost kwiatów, obserwowaliśmy z Emilem i Marcelem życie w słonecznikowej dżungli.
M.był zachwycony rozszczebiotaną ekipą, robiącą tyle zamieszania i rwetesu.


Gdy pojawiły się "tarki" pozbawione nasion, przyszedł czas na wyrywanie grubych łodyg.
Poprosiłam Emila, aby wyniósł kilka do kompostownika - nie doniósł.
Po drodze wymyślił. Co wymyślił?
Zaczął od zabawy w jazdę na słoneczniku [ zamiast miotły ].


Mknął na swoim "Nimbusie" kilka dni, angażując w zabawę koleżanki.
Oberwał wszystkie liście z łodyg i stwierdził że to idealne tyczki do budowy domku!
Prosty i naturalny materiał okazał się rewelacyjny do konstrukcji [ łodygi łączył sznurkiem ].
 

Emil przystąpił od razu do pracy nie zważając na zapadającą ciemność i deszcz kolejnego dnia.



Widać było, że zabawa wciągnęła Go bardzo, angażując wszystkie zmysły i myśli.
Dzieło wykończył dach - utworzony z pobliskich nawłoci.


Domek był gotowy, Emil zaprosił do niego brata :)


Gdy nikt nie widzi, robi sobie kakao i wypija je w swojej słonecznikowej skrytce.

Gdy część słoneczników wyprowadziło się z naszego ogrodu, pozostało po nich kilkanaście niedojrzałych główek z nasionami, małe kwiatki.
Większość z nich posłużyło nam do wszelakich układanek.
Mandale lub inne - słonecznikowe obrazy.



Piękna zabawa i ozdoba tarasu [ krótkotrwała - ptaki...]


Także naturalne klocki do układania.




Słoneczniki stały się także głównym bohaterem naszej akcji malarskiej.
Piszę akcji, bo nie było to zwykłe malowanie. Z dziewięciomięsięcznym bobasem, zwykłe malowanie przeradza się w szał ekspresji twórczej i czystej radości :)
Emil początkowo skupił się i realistycznie podszedł do sprawy, Marcel zaczął od wyskubywania płatków przygotowanych do malowania słoneczników.


Po chwili Marcel przemieścił się w stronę farb - no i się zaczęło...


Czysta radość tworzenia:)


Płatki słoneczników mieszały się z farbami, oblepiały ciało, lądowały na płótnie lub tarasie.


Żółte odcienie barw pomalowały braci i okolicę ;)



Wesoła muzyka dopełniła akcję - działo się!

Słoneczniki nadal kwitną - myślę, że to jeszcze nie koniec akcji...






Share this:

, , , , ,

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Malutek wsiąkł w Wasze akcje jak 'kamień w wodę' :D chyba już siedząc w brzuchu nasłuchał się i napatrzył ;)... Jestem pod wrażeniem slonecznikowej skrytki - sama bym w niej po kryjomu pidpijała z radością kakao :) Pozdrawiamy !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marta za ciepłe słowa - jak to tylko Ty tak potrafisz...

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...